Wywiad Skowylec

Skowylec w wywiadzie udzielonym Dharma Collective mówi o swojej wizji muzycznej i nie tylko.
Dharma Festival 2018 Live act

Czy bliskość wybrzeża morza sprzyja twórczości?

– Ja nad morzem mieszkam całe życie, z tym żywiołem czuję się od dziecka związany i na pewno to się na moim brzmieniu odbija. Morze nadaje muzyce pewnej surowości, czystości i minimalizmu.

Ponoć, w swojej najświeższej twórczości nie używasz wielu instrumentów, a jednak utwory wydają się być optymalnie wypełnione, zapewniając oryginalność. Zdradzisz Nam swój trik?

– Raczej nie mam żadnego schematu, który jest matrycą każdego numeru. Zazwyczaj puszczam sobie prosty kick i wyruszam w podróż w poszukiwaniu dźwięków. Jak znajdę odpowiednią barwę i nuty, nagrywam jakąś podstawę, która może lecieć i przez cały numer. Czasem są to pady, czasem bass, a czasem dubowe akordy. A potem słucham tego w kółko i staram się odnaleźć kierunek, w jakim ma rozwijać się kawałek.

To trochę przypomina podróż w nieznane. Człowiek chce gdzieś dotrzeć, ale po drodze trafia na coś, czego się nie spodziewał i numer potrafi zmienić się całkowicie w stosunku do pierwotnego wyobrażenia.

Czasem nowe pomysły pojawiają się same w głowie, przychodzą gdzieś z trzewi albo kosmosu. Czasem jest cisza i trzeba usiąść przed instrumentem i samemu poszukać. Tak powstają wszystkie ścieżki.

YouTube Channel

Liczba samych instrumentów moim zdaniem nie ma aż takiego znaczenia. Ważne, by to co się chciało zrobić było szczere i prawdziwe. Wtedy można grać, choćby i na jednym Syntezatorze, a i tak będzie to miało sens.

Ok. Przyznam, że pytanie zawierało mały podstęp. Przesłuchując Twój materiał, zwróciłem szczególną uwagę na rozpraszane echem akordy, które charakteryzują Dub. Zwłaszcza ten fajny, z lat wokół przełomu wieku. W jaki sposób powstają one, przybierając taką oryginalną formę?

– Większość z nich powstała na Roland Juno 106. Ten syntezator ma ogromne możliwości, brzmi żywo i odpowiednio użyty nadaje się do tego typu brzmień idealnie. Rozproszenia powstają zazwyczaj na najprostszym Ping Pongu, efekcie w komputerowym studiu. Do tego przepuszczam je przez echo taśmowe, choć nie zawsze. Wszystko zależy od tego, co w danej chwili chcę osiągnąć.

Taśmowe echo, to potężna moc, ale zwykły Ping Pong Delay też wystarczy do tego, by stworzyć naprawdę ciekawe rzeczy. Najważniejsze jest to, co się przez niego przepuszcza.

Taśmowe echo? Nazwa brzmi, jakby urządzenie było połączeniem współczesnej cywilizacji z przyrodą. Słyszałem gdzieś nazwę “Space Echo”. Czy ma to coś wspólnego z “Taśmowym Echem”?

– Re-201 Space Echo. Z nazwy jest kosmiczne, ale dźwiękom dodaje tak naprawdę organiczności. Nawiązanie do przyrody jest w sumie adekwatne. A taśmowe jest ze względu na to, że w tym efekcie, a tak naprawdę żywym instrumencie kręci się taśma, na którą nagrywane są dźwięki. Z tej taśmy pewna ich powtarzalność może być potem odtworzona.

Przygotowując pytania, w tle mrugał film “Tam Wędrują Bizony”. Zastanawiałem się, czy artysta Skowylec także współpracuje z liberalnym adwokatem, próbując zmienić świat, podtrzymując swój mentalny artystyczny nieład. Czy, oscylowanie sensów i percepcji jest pomocne w tworzeniu? A może nawet jakiś imaginarny przyjaciel, skrzat lub elf?

– Wolność w tworzeniu czegokolwiek jest rzeczą newralgiczną, a odpowiadając na pytanie mam wrażenie, że moja muzyka pochodzi z jakiegoś wewnętrznego świata, stworzonego na podstawie odbicia świata zewnętrznego, przetrawionego przez wszystko co w życiu zrobiłem, przez to co myślę, czuję, o czym marzę.

Bez własnej percepcji muzyka byłaby nieładem. Więc własna percepcja i przyjmowanie tego co przez nią przechodzi moim zdaniem w muzyce jest nie tyle pomocna, co wręcz niezbędna. To właśnie percepcja i poczucie sensu tego co się robi sprawia, że muzyka może być w jakiś sposób oryginalna, wyjątkowa i niepowtarzalna. Bo przecież nie ma dwóch takich samych ludzi na świecie. Warto więc przepuszczać dźwięki przez swój własny kryształ.

Skąd Twoje zamiłowanie do muzyki Dub i jej elementów?

– To się zaczęło ogólnie od poznawania muzyki elektronicznej jako takiej. Pierwsze własne kompozycje lata temu zacząłem robić na elektrycznym pianinie, a w zasadzie keyboardzie jeszcze w liceum. Wtedy sobie wyobrażałem, że to by była dopiero “miazga”, jakby tak można zrealizować wszystkie dźwięki, jakie sobie może człowiek wyobrazić.

A potem na studiach ktoś pokazał mi Goa i Psybient. Ktoś inny pokazał, że można to robić na Syntach. Okazało się wtedy, że muzyka elektroniczna daje możliwości, o których marzyłem, by istniały. A potem jeszcze ktoś zapodał album “Deepchord presents Echospace”, a konkretnie “The Coldest Season”. Klasyka Dub Techno jak dla mnie. I to po czasie trafiło w sedno, jako stylistyka dla mnie.

Jak sam zacząłem robić elektronikę, to próbowałem grać różne rzeczy, ale były one “jakieś” nienaturalne. Pomyślałem, to może Dub spróbuję? I tak się stało, że chyba w tym po prostu najlepiej się czuję.

Skowylec
Skowylec

Rozumiem, że preferujesz grę na instrumentach melodycznych, zwłaszcza, grę na instrumentach klawiszowych. Jak wygląda u Ciebie sekcja typowo rytmiczna? Masz swoje ulubione perkusyjne brzmienia?

– Rytmika to stary dobry kick 4/4 (zazwyczaj emulacja Rolandów 808, 909 – klasycznych syntezatorów perkusyjnych). Haty dodaje do tego na pogłosowych, repetycznych efektach. Ogólnie, by to jakoś brzmiało muszę sporo w tym grzebać, bo bit maszyny z prawdziwego zdarzenia się jeszcze nie dorobiłem. Posiłkuję się więc tym co oferuje software, Ableton Live (wcześniej wspomniane wirtualne studio w komputerze) i dostępne w tym programie efekty.

Jeśli chodzi o melodykę, to racja. Wiedząc, że bit maszyna potrzebna, to mocno zastanawiałbym się np. nad kupieniem klona TB 303 w pierwszej kolejności. To by urozmaiciło brzmienie o sporą dawkę kwaśnej psychodelii. W każdym razie, choć komputerowe rozwiązania nie są ideałem, to można odrobiną doświadczenia i umiejętności z takiego pieca dać nieźle radę.

Zanim dowiedziałeś się o syntezatorach i kwaśnych psychodelach, zapewne słuchałeś dużo przeróżnej muzyki. Jaki utwór z dzieciństwa utkwił Tobie w pamięci i dlaczego?

– Spektrum tego co słuchałem, słucham to wręcz temat na osobną rozmowę. Natomiast jeśli chodzi o tę opcję z dzieciństwa, to pamiętam taki dzień. Jadę z rodzicami furą i puszczają Mozarta, chyba „Eine Kleine Nachtmusik”. I to mi się wtedy wydawało bardzo śmieszne. A zaraz potem w tej furze rozbrzmiał stary Varius Manx. „Zanim Zrozumiesz”, „Piosenka Księżycowa”, „Zabij Mnie”. To trafiło. To takie pierwsze świadome muzycznie rzeczy, które pamiętam i naprawdę trafiły w serce. A potem, już jeśli chodzi o dźwięku, to poszła lawina.

Gdyby nie zajmowałbyś się muzyką, to co wypełniłoby Twój czas i przestrzeń wokół Ciebie?

– Nie potrafię sobie tego wyobrazić. I nie chcę. Jak miałem “naście” lat to wiedziałem, że muzyka to jest to czym chcę się zajmować. Nie widzę innej drogi.

Skowylec, prawdopodobnie mam talent i chciałbym coś konkretnego z tego zrobić. Jak podejść do tego? Od czego powinienem zacząć?

– Chodzi o Twoje wywiady? Mega pięknie potrafisz wydobyć z człowieka to co dobre w rozmowie i zmotywować do otwarcia.

Nie. Chodzi o muzę. Dziękuję 🙂

– A! Muza! Kumam pytanie. Po pierwsze, to serdecznie pierdolić system. Andy Warhol powiedział kiedyś, że każdy człowiek będzie sławny przez 15 minut. Czy miał rację, że tak będzie? Owszem. Dziś idziesz do talent show i masz sławę przez 15 minut. Może nawet wydasz płytę. Wciąż będziesz nikim, produktem. Jeśli ktoś rzeczywiście ma talent, to powinien skupić się na tym, jak go najlepiej wykorzystać. A najlepiej to nie zawsze z korzyścią dla siebie. Talent to początek drogi, którą każdy musi sam obrać. Talent, to nie zwracanie uwagi na to, co kto myśli. Bo jeśli masz talent, to masz go po coś. A moim zdaniem po to, by dawać światu dobro. Za pomocą tego talentu zmieniać go. Jeśli wykorzystasz talent do powielania złych rzeczy, to jesteś zły, choćbyś zarobił miliony. Podstawą wykorzystania talentu jest moim zdaniem to, by oderwać się od podłoża, wzlecieć i pocisnąć własną ścieżką. Robić ze swoim talentem rzeczy zgodne z własnym sumieniem. W technicznych sprawach czerpać wiedzę ze źródeł. Nic nie ma za darmo, trzeba włożyć w to serce. A jeśli będzie to szczere, prawdziwe. Wróci.

Dziękuję Ci za wywiad i poświęcony czas.

– To było budujące. Jestem raczej introwertykiem, a tu musiałem się “wypyszczać”. Dla mnie, dobra lekcja. Dzięki.

Facebook Fan Page

Wydarzenie Fan page Instagram